To w zamian że musicie tak długo czekać na rozdziały (następny będzie niedługo, już jestem w połowie drogi ). Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku ! :)
_______________________________________________________
--Edward--
Obudził mnie donośny huk.
- Emmet !!!! - usłyszałem krzyk.
Niechętnie wstałem z łóżka. Dzisiaj było wyjątkowo chłodno, miałem ochotę z powrotem wskoczyć pod kołdrę, ale się przemogłem i nałożyłem wiszący na krześle szlafrok. Schodząc na dół coraz wyraźniej słyszałem rozgniewane głosy dobiegające z kuchni. Stojąc w drzwiach salonu zobaczyłem niecodzienny widok. Na podłodze leżały odłamki szkła i widać było plamy krwi. Ostrożnie przeszedłem przez pokój. Wchodząc do kuchni zobaczyłem Alice, której tata w tej chwili bandażował nogę i naburmuszonego Emmeta.
- Co tam się stało ?
Alice spojrzała na mnie.
- Ten kretyn upuścił salaterkę - powiedziała z zaciśniętymi zębami.
- Ej.. bez wyzwisk kazałaś mi przecież ją przynieść ! - jeszcze bardziej wkurzył się Emmet.
- Ale nie kazałam ci biec !!!
- Uspokójcie się. Emmet idź posprzątać szkło w salonie, zanim jeszcze ktoś się pokaleczy
Emmet oddalił się mrucząc coś pod nosem.
- Ciekawie zapowiadają się te święta - stwierdziłem.
- Jak tak dalej pójdzie to będziemy mieli płonącą choinkę - powiedziała Alice.
Tata skończył opatrywać Alice i wstał.
- Idę przypilnować Emmeta - powiedział kierując się ku drzwiom. - nie zbijcie mi tu niczego.
Rozejrzałem się po kuchni. Blat i stół obstawione były różnymi potrawami, ich zapach zachęcał do jedzenia, aż pociekła mi ślinka.
- Jak myślisz zorientują się jeśli trochę zabiorę z talerza - powiedziałem patrząc na sałatkę. Już po nią sięgałem gdy Alice mnie walnęła w rękę.
- Lepiej zjedz sobie kanapkę.
Westchnąłem i otworzyłem lodówkę. Nie chciało mi się robić kanapki więc wziąłem jogurt malinowy. Kiedy miałem już odchodzić od stołu przytrzymała mnie Alice
- Nie zapomniałeś o czymś ? - Alice trzymała w dłoni czerwoną tabletkę.
- Ah, tak - wziąłem ją i połknąłem - Dzięki.
Przeszedłem do salonu stała tam udekorowana przez nas choinka, a Emmet pod okiem taty zamiatał szkło.
- Tylko nie zapomnij go zebrać - rzuciłem na odchodnym.
Dla Emmeta miarka się przebrała i ruszył za mną w pościg.
- Dzień dobryyyy !!! - usłyszeliśmy głos. W przedpokoju stał Adam w kostiumie Mikołaja. - Proszę mi powiedzieć czy dzieciaczki były grzeczne.
- Oh... wcale - westchnęła teatralnie mama.
- Oj to nie dobrze, nie dobrze - Adam pokręcił głową.
Przeszliśmy do salonu, przebieraniec rozsiadł się wygodnie na fotelu.
- Oj, dzieciaczki będę musiał wam dać rózgę.
Adam skutecznie poprawił humor dla rodziców, a my mieliśmy świetny ubaw.
- Mikołaju, a czym ty tu przyjechałeś ? - zapytał Emmet.
- Czym prędzej Emciu, czym prędzej - Adam pociągnął Ema za policzek.
- Mikołaju a gdzie twój worek ? - Zapytałem Adama.
- Ho, ho, ho to historia na inny wieczór chłopczę, a jak nie chcecie dostać rózgi to poczęstujcie czymś Mikołaja.
- Oj, jak ta korupcja się szerzy, nawet ty Mikołaju - narzekał Emmet.
Poszliśmy wszyscy do jadalni gdzie czekał na nas świąteczny obiad. Posiłek minął w miłej atmosferze, w trakcie jedzenia barszczu Adam zrezygnował z noszenia brody, przez jedną małą plamkę. Potem zaczęliśmy śpiewać kolędy, jak zwykle Emmet strasznie fałszował.
Pozostawię to bez dłuższego komentarza. W zasadzie jestem coraz bardziej zniechęcona i mam wątpliwości co do tego, czy powinnam czytać dalej. W ogóle zwracasz uwagę na interpunkcję, ortografię albo jakiekolwiek zasady pisani? Napominałam o tym kilka razy, tak jak i o odrobinie logiki, ale mam poczucie, że te komentarze to ja piszę dla siebie... Ech, trudno.
OdpowiedzUsuńTo jest żałość. Wybacz, ale taka prawda. O kim piszesz? Bo na pewno nie o nastolatkach. To dzieci z przedszkola, cofnięte w rozwoju na dodatek, a przynajmniej tyle wnioskuję z ich zachowań. Poza tym znowu wprowadzasz polskie zwyczaje do opowiadania, które dzieje się za granicą. Ot tak, napisane "na odwal się". Po co? Nie wiem. Ale jak masz tak robić, może po prostu sobie daruj, bo to donikąd nie prowadzi...
Ech, wesołych świąt.
Coraz bardziej zdegustowana,
Nessa.
kiedy rozdział
OdpowiedzUsuńkiedy next
OdpowiedzUsuń