~ Bella ~
Jeszcze nigdy w życiu nie jechałam tak szybko. Domy rozmazywały mi się przed oczami. Moim celem był jedynie jak najszybszy dojazd do szpitala. Nie mogłam dogonić swoich myśli... Czemu się na nich obraziłam ? To była durnota, tylko się o mnie martwili a ja na nich naskoczyłam. Głupia, głupia, głupia !!! Nie, stop, skup się na drodze bo zaraz nie będziesz jechała samochodem tylko karetką.
W końcu dojechałam na miejsce. Wbiegłam do środka i od razu ruszyłam do recepcji. Oczywiście tradycja: "Pani z rodziny ?". I tak oto musiałam działać na własną rękę. Na szczęście spotkałam Sarah.
- Sarah, proszę powiedz mi gdzie jest Edward. - Błagałam ją. Byłam gotowa upaść na kolana.
- Chodź. - Pociągnęła mnie za rękę do windy. - Ed jest w ciężkim stanie, nie wiadomo jak to się skończy. - Powiedziała z ponurą miną.
- Co mu jest ?
- Nie wiem tego, zapytaj Adama albo Alice.
- Jesteś dziewczyną Adama i o nic się go nie zapytałaś ?
- Pytałam się, ale nic mi nie powiedział.
Wyszłyśmy z windy. Pod ostrym dyżurem stali Adam, Haleowie i Cullenowie. Matka Eda płakała. Podeszłam do nich razem z Sarah, i ze skruchą w głosie zwróciłam się do Alice i Emmeta.
- Bardzo was przepraszam, tak głupio się zachowałam...
- Nic się nie stało. - Odpowiedzieli mi.
Staliśmy tak bardzo długo, wpatrując się w drzwi ostrego dyżuru.
- Czemu... - Zapytałam ale mi przerwano.
- Eddie czuł się dobrze nie wiem czemu znowu... - Mama Eda powiedziała do mnie, ale nie zdążyła skończyć zdania bo zaniosła się większym płaczem.
Nie zapytałam się o nic więcej, wiedziałam że to nie jest najlepszy moment.
- Bello, wracaj do domu twój ojciec pewnie się o ciebie martwi. - Przerwał ciszę doktor Cullen.
- Myślę że mogę zostać jeszcze trochę. - Mówiąc trochę mam na myśli długo.
Zostałam i dalej nie mieliśmy wiadomości o stanie Edwarda. Na korytarzu panowała grobowa cisza. Byliśmy zbyt przejęci żeby rozmawiać. Tata Eda też nic nie wiedział o jego stanie, mimo że był tu lekarzem. Jasper i Rosalie wyszli najwcześniej ze szpitala, musieli dokończyć projekt na jutro, niechętnie odeszli. Kiedy zaczęłam robić się śpiąca spojrzałam na zegar. Była dwudziesta trzecia. Powinnam już iść, ale nie chciałam. Nagle odezwał się pan Cullen.
- Emmet, Alice, Bree jedźcie już, mama was zawiezie, Bello też jedź z nimi.
- Ale...
- Zadzwonię do ciebie jakby coś się wydarzyło - Powiedział doktor Cullen. - Do was też. - Spojrzał na Adama i Sarah.
Nie miałam siły się sprzeczać, więc kiedy tylko Cullenowie wstali podążyłam za nimi. Mama Edwarda poprosiła o klucze od mojego samochodu bo sama przyjechała ze swoim mężem. Po dwudziestu minutach byłam w domu. Nie mogłam spać, męczyłam się w łóżku dobre kilka godzin. Cały czas myślami byłam przy Edwardzie i to spędzało mi sen z powiek. Postanowiłam nałożyć słuchawki na uszy i wsłuchana w melodię piosenki nie wiem kiedy odpłynęłam.
sobota, 31 października 2015
piątek, 23 października 2015
Rozdział 9
--- Edward ---
Bella od pewnego czasu dziwnie się zachowuje. Nie może mi się wydawać bo Alice i Emmet też tak mówią. W szkole jest nieobecna, nie, jest ale nie myślami. Widać że się martwi, a jak ona się martwi to martwię się i ja. Dzisiaj było tak samo, Bella wpada na Adama, w sumie nie powinienem się dziwić ale przed Adamem była reszta szkoły. Teraz ja, Alice i Emmet rozmawialiśmy o wydarzeniu które ma organizować samorząd, nikt nie wie co to będzie. Bella też z nami "rozmawiała".
- Halo! Ziemia do Belli. - Alice pomachała jej ręką przed oczami.
Zamrugała i chyba dopiero zdała sobie sprawę że z nią rozmawiamy, a raczej próbujemy.
- Co ? Przepraszam zamyśliłam się.
- Zamyśliłaś się ? Nie myślałem że kiedyś to od ciebie usłyszę. Więc o czym tak myślałaś ? - Wtrącił Emmet.
Wszyscy spojrzeliśmy na nią wyczekująco.
- Nie wasza sprawa ! - Zdenerwowała się i poszła w stronę stołówki.
Dobra to już nie dziwne, to niepokojące, coś się działo a Bella ewidentnie nie chcę nam powiedzieć co. Weszliśmy do stołówki. Przy naszym stoliku siedział już Haleowie, Adam i Sarah, ale Belli nie było.
- Hej wszystkim ! Ktoś wie czemu Bella siedzi z bandą Newtona ? - Zapytał Adam.
- CO !? - wszyscy z tym samym pytaniem na ustach spojrzeliśmy na stolik Newtona. Tam Bella normalnie rozmawiała, śmiała się i starannie starała się nie patrzeć w naszą stronę.
Nie mogłem uwierzyć ! Tylko raz się zapytaliśmy co się stało a ona już tam. Jakby nie wiem o co byśmy się zapytali. Zraniło mnie to. Czyżby nam nie ufała ? Nagle bardzo źle się poczułem, dawno nie było aż tak źle, ciemniało mi przed oczami.Wiedziałem że znowu się zaczyna.
~ Bella ~
Zdenerwowana weszłam do stołówki. Minęłam szerokim łukiem stolik Cullenów i usiadłam z Mikiem co wywołało powszechne zdziwienie.
- Bella. Co się stało że nas zaszczyciłaś. - Odezwała się jadowitym głosem Lauren.
- Nie mogę tak po prostu dosiąść się do przyjaciół ? - Odezwałam się jak najsłodszym głosikiem.
- A tamci ? - Zapytał podejrzliwie Mike.
- A tamci co ? - Zapytałam z irytacją w głosie
- No wiesz przez ostatni miesiąc z nimi przesiadywałaś. - Wtrąciła wyraźnie zaciekawiona Jessica.
- No to najwyższy czas żebym z wami posiedziała. - Odpowiedziałam.
Jakimś cudem udało nam się rozluźnić atmosferę i nawet zaczęliśmy żartować. Starałam się nie patrzeć w stronę Cullenów. Co nie było proste. W końcu nie wytrzymałam. Cała ich paczka była w szoku, kiedy tylko na nich spojrzałam odwrócili głowy... wszyscy oprócz Edwarda. Nie potrafiłam opisać jak na mnie patrzył, to było to spojrzenie które wywołuje wrzuty sumienia. Nagle zbladł, zaczął osuwać się na krześle. Cały ich stolik był w szoku, ale nie tak jak ja. Alice wyjęła telefon a Emmet i Adam przełożyli sobie ręce Eda przez ramię i szybkim krokiem, wręcz biegiem wszyscy wyszli ze stołówki.
- Na co patrzysz ? - Zapytał Eric.
- Muszę iść. - Powiedziałam szybko i wybiegłam ze stołówki.
Zadzwonił dzwonek na ostatnią lekcję a ja nadal pędziłam korytarzami żeby jak najszybciej dostać się na dziedziniec.Coraz wyraźniej słychać było syrenę pogotowia. Wybiegłam na dziedziniec i zamarłam. Zobaczyłam jak kilku ratowników wnosi na noszach do karetki nieprzytomnego Eda. Miałam w głowie tylko jedną myśl: jechać razem z nimi ! Już wsiadałam do karetki kiedy ratownik mnie zatrzymał.
- Tylko rodzina.
Próbowałam protestować lecz i tak to nic nie dało. Biegiem wsiadłam do swojego samochodu i jechałam tak szybko jak jeszcze nigdy w życiu.
_______________________________________________________
Dziękuję dla mojej koleżanki z której pomocą udało mi się skończyć ten rozdział :). Proszę o Wasze opinie :).
Bella od pewnego czasu dziwnie się zachowuje. Nie może mi się wydawać bo Alice i Emmet też tak mówią. W szkole jest nieobecna, nie, jest ale nie myślami. Widać że się martwi, a jak ona się martwi to martwię się i ja. Dzisiaj było tak samo, Bella wpada na Adama, w sumie nie powinienem się dziwić ale przed Adamem była reszta szkoły. Teraz ja, Alice i Emmet rozmawialiśmy o wydarzeniu które ma organizować samorząd, nikt nie wie co to będzie. Bella też z nami "rozmawiała".
- Halo! Ziemia do Belli. - Alice pomachała jej ręką przed oczami.
Zamrugała i chyba dopiero zdała sobie sprawę że z nią rozmawiamy, a raczej próbujemy.
- Co ? Przepraszam zamyśliłam się.
- Zamyśliłaś się ? Nie myślałem że kiedyś to od ciebie usłyszę. Więc o czym tak myślałaś ? - Wtrącił Emmet.
Wszyscy spojrzeliśmy na nią wyczekująco.
- Nie wasza sprawa ! - Zdenerwowała się i poszła w stronę stołówki.
Dobra to już nie dziwne, to niepokojące, coś się działo a Bella ewidentnie nie chcę nam powiedzieć co. Weszliśmy do stołówki. Przy naszym stoliku siedział już Haleowie, Adam i Sarah, ale Belli nie było.
- Hej wszystkim ! Ktoś wie czemu Bella siedzi z bandą Newtona ? - Zapytał Adam.
- CO !? - wszyscy z tym samym pytaniem na ustach spojrzeliśmy na stolik Newtona. Tam Bella normalnie rozmawiała, śmiała się i starannie starała się nie patrzeć w naszą stronę.
Nie mogłem uwierzyć ! Tylko raz się zapytaliśmy co się stało a ona już tam. Jakby nie wiem o co byśmy się zapytali. Zraniło mnie to. Czyżby nam nie ufała ? Nagle bardzo źle się poczułem, dawno nie było aż tak źle, ciemniało mi przed oczami.Wiedziałem że znowu się zaczyna.
~ Bella ~
Zdenerwowana weszłam do stołówki. Minęłam szerokim łukiem stolik Cullenów i usiadłam z Mikiem co wywołało powszechne zdziwienie.
- Bella. Co się stało że nas zaszczyciłaś. - Odezwała się jadowitym głosem Lauren.
- Nie mogę tak po prostu dosiąść się do przyjaciół ? - Odezwałam się jak najsłodszym głosikiem.
- A tamci ? - Zapytał podejrzliwie Mike.
- A tamci co ? - Zapytałam z irytacją w głosie
- No wiesz przez ostatni miesiąc z nimi przesiadywałaś. - Wtrąciła wyraźnie zaciekawiona Jessica.
- No to najwyższy czas żebym z wami posiedziała. - Odpowiedziałam.
Jakimś cudem udało nam się rozluźnić atmosferę i nawet zaczęliśmy żartować. Starałam się nie patrzeć w stronę Cullenów. Co nie było proste. W końcu nie wytrzymałam. Cała ich paczka była w szoku, kiedy tylko na nich spojrzałam odwrócili głowy... wszyscy oprócz Edwarda. Nie potrafiłam opisać jak na mnie patrzył, to było to spojrzenie które wywołuje wrzuty sumienia. Nagle zbladł, zaczął osuwać się na krześle. Cały ich stolik był w szoku, ale nie tak jak ja. Alice wyjęła telefon a Emmet i Adam przełożyli sobie ręce Eda przez ramię i szybkim krokiem, wręcz biegiem wszyscy wyszli ze stołówki.
- Na co patrzysz ? - Zapytał Eric.
- Muszę iść. - Powiedziałam szybko i wybiegłam ze stołówki.
Zadzwonił dzwonek na ostatnią lekcję a ja nadal pędziłam korytarzami żeby jak najszybciej dostać się na dziedziniec.Coraz wyraźniej słychać było syrenę pogotowia. Wybiegłam na dziedziniec i zamarłam. Zobaczyłam jak kilku ratowników wnosi na noszach do karetki nieprzytomnego Eda. Miałam w głowie tylko jedną myśl: jechać razem z nimi ! Już wsiadałam do karetki kiedy ratownik mnie zatrzymał.
- Tylko rodzina.
Próbowałam protestować lecz i tak to nic nie dało. Biegiem wsiadłam do swojego samochodu i jechałam tak szybko jak jeszcze nigdy w życiu.
_______________________________________________________
Dziękuję dla mojej koleżanki z której pomocą udało mi się skończyć ten rozdział :). Proszę o Wasze opinie :).
piątek, 16 października 2015
Info
Hej. Przepraszam że tak długo mnie nie było ale naprawdę nie mam czasu na pisanie, a do tego gdzieś w bałaganie na moim biurku zgubiłam wenę :( Rozdział spróbuję napisać jak najszybciej. Myślę że w przyszłym tygodniu ( o ile w szkole nie będzie niemiłych niespodzianek czyli sprawdzianów) rozdział powinien już się ukazać.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)