Obudził mnie hałas dobiegający z kuchni. Zegarek pokazywał 5:45. Na palcach zaszłam po schodach i z telefonem w ręce weszłam do kuchni w której coraz wyraźniej było słychać że ktoś jest.
- Nie chciałem cie obudzić - Powiedział Charlie
- Napędziłeś mi stracha
- Przepraszam
- Kiedy wróciłeś ?
- Jakieś pół godziny temu
Pół godziny temu ?!
- Co się stało że siedzisz w pracy cały dzień i noc ? - powiedziałam z wyrzutem
- Mam dużo roboty
Nie umie kłamać.
- Na pewno !! - Powiedziałam za głośniej niż chciałam
- Nie takim tonem Isabello. Koniec rozmowy szykuj się już do szkoły.
- Ale...
- Powiedziałem coś !
Lepiej już z nim nie dyskutować bo da mi jakąś karę.Wyraźnie coś przede mną ukrywa. Poszłam na górę się ogarnąć a kiedy skończyłam była już siódma. Co ja tam tak długo robiłam ? Poszłam na dół zjeść śniadanie, Charlie spał na górze więc starałam się zachowywać jak najciszej żeby go nie obudzić i przy okazji jeszcze bardziej wkurzyć. Zdecydowałam się na płatki z mlekiem. Szybko je zjadłam i już wychodziłam z domu kiedy przypomniałam sobie że nie wzięłam plecaka, pognałam szybko na górę nie przejmując się Charliem bo jak się nie pośpiesze to się spóźnie do szkoły. Wbiegam do swojego pokoju łapię plecak i przeskakując co 3 stopnie docieram do drzwi, zamykam je na klucz i pędzę do samochodu. 10 minut do początku lekcji nie zdążę !!! 5 minut wjeżdżam na parking przy szkole. Równo z dzwonkiem wbiegam do klasy i otwierając plecak widzę że nie mam połowy książek. Edward siedzi za mną z Lucasem. Czuję że coś szturcha mnie w rękę. To Edward podaje mi właściwy zeszyt. No przecież !! Pożyczyłam mu zeszyty ! Z tego wszystkiego o tym zapomniałam ! Szybko wzięłam od niego zeszyt i zaczęłam pisać temat. Obok mnie siedział przystojny ciemny blondyn od którego śmierdziało papierosami.
- Pożyczyłaś zeszyty dla Eddiego ?
- Jesteś bardzo bystry
- Jestem Adam. A ty to Bella Swan
- Jesteś jasnowidzem, co nie ?
- Szczególnie po alkoholu
- Melrose dawno cię nie było przy tablicy a chyba dużo wiesz jak udzielasz rad koleżance - Powiedział nauczyciel.
Adam ze zbolałą miną wstał z krzesła i stanął przy tablicy.
- Przyda ci się jakieś towarzystwo... Cullen zapraszam. I może jeszcze Swan.
Podeszliśmy z Edem do tablicy
- Mamy naszą trójkę, zobaczymy jak tam praca domowa.
Kurde, mam nadzieję że Edward nie przepisał słowo w słowo. Nauczyciel zaczął czytać nasze notatki.
- Wasze prace są bardzo do siebie podobne.
Czyli Adam też skorzystał z mojego zeszytu.
- Dostajecie po 3, wasze prace są za bardzo do siebie podobne na wyższą ocenę...
I zaczęła się odpytka z historii, jestem słaba z tego przedmiotu, Edward jakoś sobie radził, ale Adam kompletne zero.
- Swan 3 +, Cullen 4 a Melrose pała.
PO LEKCJI
- Jak to się stało że Adam ma podobną prace do naszych ? - zapytałam Cullena
- Wiesz dałem mu na przerwie swój zeszyt, Adam to mój kumpel więc jak poprosił to mu dałem. A 3 z historii to dobra ocena.
- Wiem
STOŁÓWKA
- Bella chodź do nas - zawołał mnie Edward
Podeszłam do jego stolika przy którym siedziało jego rodzeństwo, Haleowie, Lucas, Adam i Camila.
- Siadaj - Powiedziała Alice
- Nie gryziemy - powiedział Emmet ze złowieszczym uśmiechem
Usiadłam pomiędzy Edwardem a Adamem
- To jest Alice, Emmet, Lucas i Camila - Przedstawił mi wszystkich po kolei Eddie
- Bella
- Córka komendanta o której huczy cała szkoła - Dopowiedział Adam
- Adam: komin spalarni śmieci tak nie kopci jak on - odezwał się Jasper
Wszyscy wybuchliśmy śmiechem oprócz Adama.
- To nie jest śmieszne !
- Dla ciebie nie dla nas bardzo - wydusiła Rose
Podeszła do nas blondynka z tatuażem w kształcie róży na ramieniu
- Z czego tak się śmiejecie ?
- Oczywiście z Adama, Sarah.
- Bello to jest Sarah "tylko przyjaciółka" Adama. - Edward porozumiewawczo mrugnął jak to mówił
- Już oficjalnie jestem jego dziewczyną
Rozległy się oklaski i wiwaty wśród siedzących przy naszym stoliku
- Wow, Adam czemu nie powiedziałeś, co się stało że oficjalnie jesteś już w związku ? - odzwał się Lucas
- Wiesz kiedyś trzeba zrobić następny krok.
Dawno się tak dobrze nie czułam, chyba na stałe będę z nimi siedzieć. Spojrzałam w stronę stolika Mika i cała jego paczka łącznie z nim patrzyła w naszą stronę. Dziwnie się poczułam jakbym kogoś zdradziła ale nie trwało to długo.
- Chodźcie bo zaraz skończy się przerwa - rzuciła Camila
Wszyscy wstaliśmy i śmiejąc się poszliśmy w swoją stronę.
PO SZKOLE
Dom był zamknięty czyli Charlie jeszcze spał albo gdzieś wyjechał. W kuchni na stole leżała kartka
Jestem w pracy, wrócę późno, nie czekaj na mnie
Charlie
Czyli jest w pracy. Muszę z nim o tym poważnie porozmawiać. Zjadłam kanapkę i poszłam na górę odrobić lekcje, co z tego że jutro sobota. Kiedy rozwiązałam ostatnie zadanie rozległ się dzwonek do drzwi. Zeszłam po schodach i je otworzyłam. W drzwiach stał Edward Cullen.
- Cześć Bella, przejeżdżałem obok i pomyślałem że wpadne na chwilę.
- Hej, skąd wiesz gdzie mieszkam ?
- Każdy wie gdzie mieszka komendant Swan
- Wchodź, zapraszam
Poszliśmy do salonu
- Właściwie przyszedłem cię zaprosić na ognisko
- Ognisko ?
- Organizujemy taką małą imprezę dla przyjaciół jutro wieczorem. Będzie Jasper, Rosalie, Adam, Sarah, Lucas, Camila i moje rodzeństwo.
- Będę
- Twój tata nie ma nic przeciwko ?
- I tak całe dnie pracuje
- Składka po 5 zł, impreza zaczyna się o 19.
- Na pewno będę, poczekaj
Popędziłam na górę, sięgnęłam do skarbonki i poszłam na dół
- Masz tu swoje 5 zł
- Już jesteś na liście, teraz tylko musisz przyjść, a impreza będzie do późna
- Super
- Sorry, ale muszę iść zrobić zakupy bo mama mnie zabije - Powiedział wstając
- Dzięki za zaproszenie
- Nie ma sprawy. Cześć ! - Powiedział w drzwiach
- Cześć !
Jutro będzie ciekawy dzień.
---------------------------------------------------------------------------------
I następny rozdział za nami. Dziękuję i pozdrawiam wszystkich którzy czytają mojego bloga. Nie mogę uwierzyć że wakacje zleciały tak szybko i znowu trzeba będzie się zrywać wcześnie rano do szkoły. Proszę o komy :)
poniedziałek, 31 sierpnia 2015
środa, 26 sierpnia 2015
Info
Od przyszłego tygodnia rozdziały będą dodawane raz na tydzień, jak będę miała czas to częściej.
Jeśli chcecie mogę napisać jeszcze jeden rozdział w tym tygodniu.
I byłoby miło gdyby ktoś komentował, jeśli ktokolwiek to czyta...
Jeśli chcecie mogę napisać jeszcze jeden rozdział w tym tygodniu.
I byłoby miło gdyby ktoś komentował, jeśli ktokolwiek to czyta...
poniedziałek, 24 sierpnia 2015
Rozdział 3
- Kto siedzi z rodzeństwem Hale ? - Przy Jasperze i Rosalie siedziało jeszcze pięć osób. Muskularny brunet i podobna do niego dziewczyna, blondyn o radosnej twarzy, dziewczyna o śniadej cerze i rudy chłopak który bardzo źle wyglądał, był chorobliwie blady, pod oczami miał sińce jego twarz była zmęczona.
- Emmet, Alice i Edward Cullen, Lucas Lightwood i Camila Hathaway - Odpowiedziała Angela - Emmet ten mięśniak to taki idiota, bliźniak Alice tej brunetki z krótkimi włosami, czasami zachowuje się jakby miała ADHD ale jest fajna, Lucas to ten blondyn jest miły a Camila jest trochę arogancka ale da się ją lubić. Edward jest w naszej klasie, poważnie choruje dlatego tak źle wygląda.
- Nie widziałam go dzisiaj na lekcjach
- Był u lekarza, jeździ średnio co miesiąc ale jak czuje się gorzej to częściej. Dzisiaj też był, dlatego go nie widziałaś.
- Ahaa
- Chodźcie bo się spóźnimy !! - Zerwał się Eric, i wszyscy pognaliśmy do swoich klas jako że były trzy klasy równoległe.
Ostatnią lekcją była biologia. Na szczęście nauczyciel nie kazał mi robić nic.
- Usiądź przy Cullenie - Powiedział.
Poszłam w stronę ławki gdzie siedział Edward, powitał mnie zmęczonym uśmiechem i powiedział:
- Cześć. Jestem Edward
- Bella - odwzajemniłam jego uśmiech.
Chciał jeszcze coś powiedzieć ale zaczęła się lekcja i bardzo dobrze mi znany temat.
- Zróbcie to z kolegami z ławki a pierwsza para która wykona zadanie dostanie szóstki.
Te szóstki były już moje i Eddiego jestem pewna, nawet jak on sobie nie poradzi to ja mogę odwalić całą robotę, a co ! Musieliśmy rozpoznać fazy mitozy z czubka korzenia cebuli łatwizna robiłam to już na trudniejszych roślinach. Dostaliśmy trzy preparaty, od razu wzięłam się do roboty.
- Masz zamiar wszystko zrobić sama - powiedział z uśmiechem Edward
- Już to robiłam - powiedziałam konspiracyjnym szeptem.
Zachichotał.
- Daj mi zobaczyć to chociaż zachowamy pozory - odszepnął
Podałam mu mikroskop.
- To ty jesteś córką komendanta Swana ?
- To pytanie słyszałam już dzisiaj 1000 razy i tak jestem, byłam i będę.
- Ale wiesz że każdy chce się upewnić ?
Teraz to ja się zaśmiałam
- Nie za wesoło wam - zwrócił nam uwagę nauczyciel.
Oboje spuściliśmy głowy i byliśmy cicho do końca lekcji. Ja badałam próbki, Edward zapisywał.
Skończyliśmy pierwsi i już mam jedną szóstkę. Jednak to nie był taki zły dzień. Po wyjściu z klasy zagadnął mnie Edward.
- Słuchaj możesz mi pożyczyć zeszyty z poprzednich lekcji ?
- Jasne nie ma sprawy
Podałam mu wszystko czego potrzebował.
- Nie ma pracy domowej ?
- Zrobiłam ją na przerwie.
- Dzięki. Cześć !
- Cześć !
Wyszłam na parking, wsiadłam do samochodu i odjechałam. Dom był zamknięty, więc wyjęłam klucz i otworzyłam drzwi. Zdjęłam kurtkę i buty, Ruszyłam do salonu i włączyłam telewizor. Po pewnym czasie zrobiłam się głodna więc zajrzałam do lodówki poszukać czegokolwiek do jedzenia. Zdecydowałam się na jajecznicę. Kiedy spojrzałam na zegarek byłam w szoku, 21.30 tak długo oglądałam telewizję ? Kurczę. Charlie jeszcze nie wrócił. Nie ma co na niego czekać dlatego poszłam się umyć a potem spać. Wzięłam książkę żeby się szybciej uśpić, "Wichrowe wzgórza" czytałam wiele razy więc nie pójdzie trudno. Zasnęłam po godzinie.
---------------------------------------------------------------------------------
Proszę o komentarze :) I pozdrawiam Belive ;)
- Emmet, Alice i Edward Cullen, Lucas Lightwood i Camila Hathaway - Odpowiedziała Angela - Emmet ten mięśniak to taki idiota, bliźniak Alice tej brunetki z krótkimi włosami, czasami zachowuje się jakby miała ADHD ale jest fajna, Lucas to ten blondyn jest miły a Camila jest trochę arogancka ale da się ją lubić. Edward jest w naszej klasie, poważnie choruje dlatego tak źle wygląda.
- Nie widziałam go dzisiaj na lekcjach
- Był u lekarza, jeździ średnio co miesiąc ale jak czuje się gorzej to częściej. Dzisiaj też był, dlatego go nie widziałaś.
- Ahaa
- Chodźcie bo się spóźnimy !! - Zerwał się Eric, i wszyscy pognaliśmy do swoich klas jako że były trzy klasy równoległe.
Ostatnią lekcją była biologia. Na szczęście nauczyciel nie kazał mi robić nic.
- Usiądź przy Cullenie - Powiedział.
Poszłam w stronę ławki gdzie siedział Edward, powitał mnie zmęczonym uśmiechem i powiedział:
- Cześć. Jestem Edward
- Bella - odwzajemniłam jego uśmiech.
Chciał jeszcze coś powiedzieć ale zaczęła się lekcja i bardzo dobrze mi znany temat.
- Zróbcie to z kolegami z ławki a pierwsza para która wykona zadanie dostanie szóstki.
Te szóstki były już moje i Eddiego jestem pewna, nawet jak on sobie nie poradzi to ja mogę odwalić całą robotę, a co ! Musieliśmy rozpoznać fazy mitozy z czubka korzenia cebuli łatwizna robiłam to już na trudniejszych roślinach. Dostaliśmy trzy preparaty, od razu wzięłam się do roboty.
- Masz zamiar wszystko zrobić sama - powiedział z uśmiechem Edward
- Już to robiłam - powiedziałam konspiracyjnym szeptem.
Zachichotał.
- Daj mi zobaczyć to chociaż zachowamy pozory - odszepnął
Podałam mu mikroskop.
- To ty jesteś córką komendanta Swana ?
- To pytanie słyszałam już dzisiaj 1000 razy i tak jestem, byłam i będę.
- Ale wiesz że każdy chce się upewnić ?
Teraz to ja się zaśmiałam
- Nie za wesoło wam - zwrócił nam uwagę nauczyciel.
Oboje spuściliśmy głowy i byliśmy cicho do końca lekcji. Ja badałam próbki, Edward zapisywał.
Skończyliśmy pierwsi i już mam jedną szóstkę. Jednak to nie był taki zły dzień. Po wyjściu z klasy zagadnął mnie Edward.
- Słuchaj możesz mi pożyczyć zeszyty z poprzednich lekcji ?
- Jasne nie ma sprawy
Podałam mu wszystko czego potrzebował.
- Nie ma pracy domowej ?
- Zrobiłam ją na przerwie.
- Dzięki. Cześć !
- Cześć !
Wyszłam na parking, wsiadłam do samochodu i odjechałam. Dom był zamknięty, więc wyjęłam klucz i otworzyłam drzwi. Zdjęłam kurtkę i buty, Ruszyłam do salonu i włączyłam telewizor. Po pewnym czasie zrobiłam się głodna więc zajrzałam do lodówki poszukać czegokolwiek do jedzenia. Zdecydowałam się na jajecznicę. Kiedy spojrzałam na zegarek byłam w szoku, 21.30 tak długo oglądałam telewizję ? Kurczę. Charlie jeszcze nie wrócił. Nie ma co na niego czekać dlatego poszłam się umyć a potem spać. Wzięłam książkę żeby się szybciej uśpić, "Wichrowe wzgórza" czytałam wiele razy więc nie pójdzie trudno. Zasnęłam po godzinie.
---------------------------------------------------------------------------------
Proszę o komentarze :) I pozdrawiam Belive ;)
sobota, 22 sierpnia 2015
Rozdział 2
Noc była okropna, nie musiałam być jak zwykle budzona przez budzik. Ubrałam się i zeszłam na dół zjeść śniadanie. Charliego nie było, na stole leżała kartka:
Musiałem pojechać wcześniej do pracy, wrócę wieczorem i nie zapomnij zamknąć domu.
Charlie
Obok leżał klucz. Czyli po szkole czeka mnie kilka godzin pięknej samotności. Na śniadanie zjadłam płatki z mlekiem, i w ciepłej kurtce wyszłam z domu. Było okropnie zimno, mżyło wszędzie było błoto i wszystko spowijała cienka mgła. Wsiadłam do samochodu i dzięki Bogu było tam ogrzewanie. Mam wrażenie że jadę wieczność, mokre drogi i do tego muszę się rozglądać za szkołą. Kiedy wreszcie ją znajduję nie mogę uwierzyć, tak bardzo się różni od szkoły w Phoenix. Przede wszystkim nie ucieszył mnie fakt że są dwa budynki. Teraz problem który wybrać. Stoję i gapię się jak jakaś idiotka, kiedy podchodzi do mnie dziewczyna w okularach.
- Cześć jestem Angela.
- Bella
- Ty jesteś córką komendanta, tak ? Szukasz sekretariatu ?
- Noo...
- To tam.
Angela pokazała mi budynek po mojej lewej stronie.
- Muszę już iść na lekcje, do zobaczenia !
- Cześć.
Weszłam do środka i na szczęście widzę rozpiskę, i już wiem że czekają na mnie schody...
- Ty pewnie jesteś Isabella Swan - Na wstępie powitała mnie sekretarka. Nie cierpię swojego pełnego imienia.
- Bella
- To twój plan lekcji. Poczekaj, znajdę kogoś kto cię oprowadzi.
Nie było jej dłuższą chwilę. Przyprowadziła chłopca, blondyna o sympatycznej twarzy.
- To jest Mike Newton, jesteście w jednej klasie pokaże ci co i jak.
Pierwszą mieliśmy chemię, nie lubię tego przedmiotu, kiedyś moja koleżanka Marica podpaliła mi na nim włosy...
- Więc jesteś córką komendanta Swana, Isabellą.
- Bellą
- Twoje pełne imię bardziej mi się podoba - uśmiechnął się szelmowsko.
Czy on ze mną flirtuje ? Na szczęście rozległ się dzwonek i ruszyliśmy na lekcję. I się zaczęło: przedstaw się, opowiedz coś o sobie... na każdej lekcji ta sama śpiewka.
Nie źle, zgubiłam Mika. Chodzę w nosem w mapce kiedy na coś wpadam i się przewracam.
- Nic ci się nie stało - powiedział blondyn na którego wpadłam.
- Nic, dzięki
- Jestem Jasper, a to moja siostra Rosalie - Pokazał na blondynkę która podeszła do nas w tej chwili. Była naprawdę ładna a jej brat przystojny.
- Bella
- Bella tu jesteś szukałem cię !!! - nie wiadomo skąd pojawił się Mike.
- Cześć Hale - zwrócił się do Jaspera.
- Cześć Newton. - Odpowiedział mu i odszedł
- Wy się chyba nie lubicie z Jasperem ?
- Yyyy...wytłumaczę ci później, chodź na stołówkę.
Wziął mnie za rękę i ciągnął za sobą, jakby się bał że mu ucieknę.
- Część, to Bella - Przedstawił mnie czwórce swoich przyjaciół i zaskoczona zobaczyłam tam Angele
- Bello to Jessica, Lauren, Eric i Angela. - Z uśmiechem przywitali się ze mną wszyscy, oprócz Lauren która miała minę która bardzo mi się nie podobała.
- Kto siedzi z rodzeństwem Hale ?
---------------------------------------------------------------------------------
Czekam na komy i dziękuję Ci Belive, gdyby nie ty ten rozdział by się nie pojawił w najbliższym czasie, nawet nie wiecie jak takie komentarze motywują, dlatego proszę jak ktoś to czyta niech zostawi chociaż mały komentarz. Będzie kilka takich spokojnych rozdziałów ale potem... zresztą sami zobaczycie :)
Musiałem pojechać wcześniej do pracy, wrócę wieczorem i nie zapomnij zamknąć domu.
Charlie
Obok leżał klucz. Czyli po szkole czeka mnie kilka godzin pięknej samotności. Na śniadanie zjadłam płatki z mlekiem, i w ciepłej kurtce wyszłam z domu. Było okropnie zimno, mżyło wszędzie było błoto i wszystko spowijała cienka mgła. Wsiadłam do samochodu i dzięki Bogu było tam ogrzewanie. Mam wrażenie że jadę wieczność, mokre drogi i do tego muszę się rozglądać za szkołą. Kiedy wreszcie ją znajduję nie mogę uwierzyć, tak bardzo się różni od szkoły w Phoenix. Przede wszystkim nie ucieszył mnie fakt że są dwa budynki. Teraz problem który wybrać. Stoję i gapię się jak jakaś idiotka, kiedy podchodzi do mnie dziewczyna w okularach.
- Cześć jestem Angela.
- Bella
- Ty jesteś córką komendanta, tak ? Szukasz sekretariatu ?
- Noo...
- To tam.
Angela pokazała mi budynek po mojej lewej stronie.
- Muszę już iść na lekcje, do zobaczenia !
- Cześć.
Weszłam do środka i na szczęście widzę rozpiskę, i już wiem że czekają na mnie schody...
- Ty pewnie jesteś Isabella Swan - Na wstępie powitała mnie sekretarka. Nie cierpię swojego pełnego imienia.
- Bella
- To twój plan lekcji. Poczekaj, znajdę kogoś kto cię oprowadzi.
Nie było jej dłuższą chwilę. Przyprowadziła chłopca, blondyna o sympatycznej twarzy.
- To jest Mike Newton, jesteście w jednej klasie pokaże ci co i jak.
Pierwszą mieliśmy chemię, nie lubię tego przedmiotu, kiedyś moja koleżanka Marica podpaliła mi na nim włosy...
- Więc jesteś córką komendanta Swana, Isabellą.
- Bellą
- Twoje pełne imię bardziej mi się podoba - uśmiechnął się szelmowsko.
Czy on ze mną flirtuje ? Na szczęście rozległ się dzwonek i ruszyliśmy na lekcję. I się zaczęło: przedstaw się, opowiedz coś o sobie... na każdej lekcji ta sama śpiewka.
Nie źle, zgubiłam Mika. Chodzę w nosem w mapce kiedy na coś wpadam i się przewracam.
- Nic ci się nie stało - powiedział blondyn na którego wpadłam.
- Nic, dzięki
- Jestem Jasper, a to moja siostra Rosalie - Pokazał na blondynkę która podeszła do nas w tej chwili. Była naprawdę ładna a jej brat przystojny.
- Bella
- Bella tu jesteś szukałem cię !!! - nie wiadomo skąd pojawił się Mike.
- Cześć Hale - zwrócił się do Jaspera.
- Cześć Newton. - Odpowiedział mu i odszedł
- Wy się chyba nie lubicie z Jasperem ?
- Yyyy...wytłumaczę ci później, chodź na stołówkę.
Wziął mnie za rękę i ciągnął za sobą, jakby się bał że mu ucieknę.
- Część, to Bella - Przedstawił mnie czwórce swoich przyjaciół i zaskoczona zobaczyłam tam Angele
- Bello to Jessica, Lauren, Eric i Angela. - Z uśmiechem przywitali się ze mną wszyscy, oprócz Lauren która miała minę która bardzo mi się nie podobała.
- Kto siedzi z rodzeństwem Hale ?
---------------------------------------------------------------------------------
Czekam na komy i dziękuję Ci Belive, gdyby nie ty ten rozdział by się nie pojawił w najbliższym czasie, nawet nie wiecie jak takie komentarze motywują, dlatego proszę jak ktoś to czyta niech zostawi chociaż mały komentarz. Będzie kilka takich spokojnych rozdziałów ale potem... zresztą sami zobaczycie :)
piątek, 14 sierpnia 2015
Rozdział 1
Forks. Ponure miasteczko gdzie jest zimno i non stop pada. Nie lubię takiego
klimatu lubię ciepło Phoenix, ale zdecydowałam się zamieszkać w tym miasteczku
dla mamy. Phil mój ojczym jest bejsbolistą i do tej pory kiedy on podróżował,
mama zostawała ze mną w domu i wiedziałam że nie jest tym faktem szczęśliwa,
ale teraz ja zamieszkam u mojego taty Charliego.
"Bello pamiętaj, nie musisz tego robić" mówiła mi chyba ze sto razy kiedy wyjeżdżałam. Teraz jadę policyjnym radiowozem mojego taty do swojego nowego domu. Charlie i ja właściwie nie wiele rozmawiamy w trakcie drogi, głównie to pyta mnie o samopoczucie, jak minął lot itp.
- Bells mam dla ciebie prezent.- powiedział Charlie kiedy wyszliśmy z radiowozu na podwórko.- Tylko zamknij oczy.
Co mam do stracenia. Zamykam więc oczy, ale Charlie dla pewności zawiązuje je chustą. Czuję że idę po betonie a kiedy tata otwiera drzwi czuję charakterystyczny zapach benzyny i już wiem jaki to prezent. Tata zdejmuje chustę i widzę samochód nie najnowszy ale samochód. Skąd wziął na niego pieniądze?! Mam nadzieję nie wziął kredytu !
- Dziękuję... nie trzeba było...
- Daj spokój, przecież nie będę cię woził do szkoły radiowozem, a poza tym większość dzieciaków ma swoje samochody więc czemu ty masz być gorsza. - Przerwał mi tata
- Ale...
- Już wszystko załatwione zwrotów nie ma.
- Nie zadłużyłeś się prawda ? – Rzuciłam groźnie
- Nie. Odkupiłem go od Billego
- Dziękuję. – Rzuciłam się ba szyję dla Charliego.
- Przestań bo mnie udusisz Bells.
Razem weszliśmy do domu i od razu widzę że nic się nie zmieniło od mojej poprzedniej wizyty.
-Kupiłem pizzę zaraz ją wstawię do piekarnika, wytrzymasz 10 minut ?
- Wytrzymam
- Twój pokój jest tam gdzie zawsze, dasz radę wnieść sama swoje bagaże? Bo jak ja odejdę od piekarnika to nie będziemy jeść pizzy tylko węgiel.
- Dam sobie radę
Nie mam dużo bagażu, głównie ciuchy ale i tak robię dwa kursy po schodach. Mój pokój jest taki jak zapamiętałam błękitne ściany drewniana podłoga, ale widzę też nowe biurko i komputer, ciekawe czy ma dostęp do Internetu… ciekawe czy tu jest wi-fi ! Trochę czasu zajęło mi rozpakowywanie się i kiedy zawołał mnie Charlie byłam naprawdę głodna.
- Jutro pójdziesz do szkoły, zapisałem cię już do miejscowego liceum – Powiedział tata między kęsami pizzy
- Super
Tylko na tyle mnie stać. Trochę się boję pierwszego dnia w nowej szkole nikogo tam nie znam a mój jedyny kumpel Jacob uczy się chyba w szkole w La Push, indiańskim rezerwacie… Położyłam się spać dość wcześnie, bo wiem że jutro będzie ciężki dzień, ale i tak długo nie mogę zasnąć.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział przy nudny... ale to dopiero wstęp, w drugim będzie ciekawiej. Proszę o komentarze :)
Merida
"Bello pamiętaj, nie musisz tego robić" mówiła mi chyba ze sto razy kiedy wyjeżdżałam. Teraz jadę policyjnym radiowozem mojego taty do swojego nowego domu. Charlie i ja właściwie nie wiele rozmawiamy w trakcie drogi, głównie to pyta mnie o samopoczucie, jak minął lot itp.
- Bells mam dla ciebie prezent.- powiedział Charlie kiedy wyszliśmy z radiowozu na podwórko.- Tylko zamknij oczy.
Co mam do stracenia. Zamykam więc oczy, ale Charlie dla pewności zawiązuje je chustą. Czuję że idę po betonie a kiedy tata otwiera drzwi czuję charakterystyczny zapach benzyny i już wiem jaki to prezent. Tata zdejmuje chustę i widzę samochód nie najnowszy ale samochód. Skąd wziął na niego pieniądze?! Mam nadzieję nie wziął kredytu !
- Dziękuję... nie trzeba było...
- Daj spokój, przecież nie będę cię woził do szkoły radiowozem, a poza tym większość dzieciaków ma swoje samochody więc czemu ty masz być gorsza. - Przerwał mi tata
- Ale...
- Już wszystko załatwione zwrotów nie ma.
- Nie zadłużyłeś się prawda ? – Rzuciłam groźnie
- Nie. Odkupiłem go od Billego
- Dziękuję. – Rzuciłam się ba szyję dla Charliego.
- Przestań bo mnie udusisz Bells.
Razem weszliśmy do domu i od razu widzę że nic się nie zmieniło od mojej poprzedniej wizyty.
-Kupiłem pizzę zaraz ją wstawię do piekarnika, wytrzymasz 10 minut ?
- Wytrzymam
- Twój pokój jest tam gdzie zawsze, dasz radę wnieść sama swoje bagaże? Bo jak ja odejdę od piekarnika to nie będziemy jeść pizzy tylko węgiel.
- Dam sobie radę
Nie mam dużo bagażu, głównie ciuchy ale i tak robię dwa kursy po schodach. Mój pokój jest taki jak zapamiętałam błękitne ściany drewniana podłoga, ale widzę też nowe biurko i komputer, ciekawe czy ma dostęp do Internetu… ciekawe czy tu jest wi-fi ! Trochę czasu zajęło mi rozpakowywanie się i kiedy zawołał mnie Charlie byłam naprawdę głodna.
- Jutro pójdziesz do szkoły, zapisałem cię już do miejscowego liceum – Powiedział tata między kęsami pizzy
- Super
Tylko na tyle mnie stać. Trochę się boję pierwszego dnia w nowej szkole nikogo tam nie znam a mój jedyny kumpel Jacob uczy się chyba w szkole w La Push, indiańskim rezerwacie… Położyłam się spać dość wcześnie, bo wiem że jutro będzie ciężki dzień, ale i tak długo nie mogę zasnąć.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział przy nudny... ale to dopiero wstęp, w drugim będzie ciekawiej. Proszę o komentarze :)
Merida
Cześć !!
Hejj ! To mój pierwszy blog i będzie opowiadać o losach Belli Swan i Edwarda Cullena, będzie trochę inny niż większość blogów o tej parze, bo pomyślałam kiedyś co by było gdyby...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)