poniedziałek, 14 września 2015

Rozdział 6

Nie będę wam opisywać początku bo zawsze ciekawiej jest poźniej ;)
Będą tu filmiki z YouTube.

W FILMIKACH CHODZI O TEKSTY PIOSENEK  !!!!
_______________________________________________________

- E-ddie ! E-ddie ! E-ddie ! - krzyczeliśmy wszyscy
Siedzieliśmy przy ognisku. Było już ciemno a ognisko i noc stwarzały świetną atmosferę. Teraz gitara zawędrowała do Eda i potrzebował sporej zachęty żeby zacząć śpiewać.
- Co mam zaśpiewać ? - wydukał czerwony jak burak
- Cokolwiek ! - Wykrzyczał Emmet
- Dajesz ! - Wykrzyknęliśmy
Do Eda podeszła Bree i wyszeptała mu coś na ucho. Edward wziął gitarę i zaczął śpiewać



Zamurowało nas. Na początku był trochę zawstydzony ale z każdym słowem czuł się pewniej i było widać że lubi śpiewać. Kiedy skończył zaczęliśmy bić brawo.
- Mówiłam że dasz radę - Przytuliła go Bree.
Nie wiem czemu ale poczułam się zazdrosna.
- To co bis - Zapytałam, nie lubię śpiewać publicznie, co innego pod prysznicem
- Coś ty, teraz twoja kolej - podał mi gitarę
- Nie, masz piękny głos zaśpiewaj jeszcze raz - Próbuję się wykręcić
- Teraz ty
- Ale ja nie umiem - Tak, ale kłamać
- Zaraz się przekonamy
Biorę gitarę, parę wdechów, pewnie wyglądam jak pomidor... i zaczynam



Poszło mi całkiem nieźle.
- I ty mówisz że nie umiesz śpiewać kłamco ! - Oskarżycielsko powiedział Adam. Wiem że żartuje.
- W porównaniu z Eddiem to nic - mówię
- Coś ty ! Moglibyście stworzyć duet - Stwierdziła Camilla
W tym momencie Ed się rozkaszlał
- Chodźmy już do domu - powiedziała zmartwiona stanem brata Alice
Wszyscy wstaliśmy. Wiemy że lepiej dla Eddiego będzie jeśli teraz wejdziemy do domu. Emmet bierze wiadro wody i wylewa ją na ognisko. Tak gdzie przed chwilą był ogień zostało tylko kilka zwęglonych kawałków drewna. Weszliśmy do środka. Mieli przytulny dom, w salonie stał duży telewizor który czekał aż ktoś go włączy.
- Może coś obejrzymy ? - Zaproponował Lucas
Siadam na kanapie obok Eda który łykał właśnie tabletki. Obok nas siedzą Adam i Sarah. Bree, Cami i Luke siedzieli na podłodze. Jasper w fotelu z Alice na kolanach a Emmet tak samo tylko że z Rose.
- To co oglądamy ? - zapytałam
Cisza
- Annabelle - Stwierdził Emmet
Kiedy już sięgał po pilot wszystkie wykrzyknęłyśmy:
- NIE !
- Kto ma pilot ten ma władzę
- No weź przestań - powiedziała Alice
- Ostatnim razem była komedia romantyczna to tym razem będzie horror.- Uciął Emmet
Nienawidzę horrorów, szczególnie kukły mnie przerażają. Zaczęliśmy oglądać. Na początku oglądałam normalnie, potem stwierdziłam że zamknę oczy. Niestety otworzyłam je w takim momencie że z krzykiem wskoczyłam na kolana Edwarda i mocno go objęłam. Czułam na sobie spojrzenia przyjaciół, już chciałam zejść kiedy spojrzałam na telewizor i uczepiłam się Eda jeszcze mocniej.
- Możesz tak zostać, nie przeszkadza mi to. - powiedział czule
Zarumieniłam się jeszcze bardziej.
- Mam tego dość, wy sobie oglądajcie ja idę. - rzuciła Bree
- Poczekaj idę z tobą - ruszyłam za nią
- Tchórze !! - wykrzyczał za nami Emmet
Poszłam za Bree po schodach na górę do jej pokoju. Pokój nie był duży, ściany na których wisiały białe lampki choinkowe były pomalowane na ciemny brąz. Na drewnianej podłodze leżał kremowy puszysty dywan. W pokoju stało jeszcze biurko na którym stał laptop i szafa z ciemnego drewna. Usiadłyśmy na łóżku i zaczęłyśmy rozmawiać. Okazało się że mamy z Bree wspólne zainteresowania.
- Wiesz, podobasz się Eddiemu - rzuciła niespodziewanie Bree
Zarumieniłam się.
- Nie żartuję przy tobie jest taki... inny. - Zrobiła pauze - Kiedy 3 lata temu się tu wprowadziliśmy, Ed był w opłakanym stanie, pierwszy miesiąc przeleżał w łóżku, przypięty do kroplówki... bez chęci do życia. Potem zaczął chodzić do szkoły, polepszyło mu się ale był... nie wiem jak to powiedzieć... bez nadziei?  zrozpaczony ? pusty ?... tego nie da się wyrazić słowami... . I tam w szkole spotkał Adama, szkolnego rozrabiakę - uśmiechnęła się - I wtedy wydawało się że wszystko wróciło do normy ale jednak nie, Adam rozbawiał go, dobrze się przy nim czuł ale dopiero teraz jak spotkał ciebie jest całkowicie sobą.
Zaskoczyła mnie tymi słowami.
- Bree jak... - zaczęłam ale w tym momencie do pokoju weszła reszta.
- Już skończyliście oglądać ?
- No tak, i chyba dzisiaj nie zasnę - powiedziała Rose
- A ja wyrzucę wszystkie marionetki - dodała Cami
- Już nigdy horrorów - powiedział Edward i padł obok mnie na łóżko.
- To co robimy ? - zapytała się Bree
- Gramy w butelkę ! - do pokoju weszła Alice z pustą butelką po coli.

- Jaką butelkę ? - zapytał Lucas
- Całowaną oczywiście - odpowiedziała Alice
Wszyscy usiedliśmy w kółko.
- Bree grasz ? - zapytała Rose
- Sama nie wiem...
- Siadaj, nic ci się nie stanie - powiedział przyjaźnie Adam.
Kiedy Bree dołączyła zaczęliśmy grać. Pierwszy kręcił Adam i padło na Emmeta.
- Jego nie pocałuje. - stanowczo powiedział Adam
- Jak ktoś wylosuje osobę tej samej płci albo z rodziny to całus przechodzi na lewo od tej osoby. - oświadczył Jasper.
Dla Adama ulżyło, z lewej strony Emmeta siedziała Sarah.
- No chodź - zachęcił ją
I po chwili całowali się tak że musieliśmy ich rozdzielać.
- Bella teraz ty kręcisz
Wzięłam butelkę i zakręciłam nią. Padło na Edwarda. Zarumieniłam się, Ed też. Wszyscy patrzyli na nas z entuzjazmem. Już mieliśmy się pocałować kiedy wszedł tata Eda. Odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni.
- Kończcie, już 1 w nocy. - oznajmił tonem którego nie można było zlekceważyć i wyszedł.
Zaczęliśmy chichotać.
- No dobra trzeba się kłaść - Wstał Jasper
- Sarah śpi ze mną - powiedział z uśmiechem na ustach Adam
- Dobra możesz z nią spać, ale jakby co to chcę być ojcem chrzestnym. - Rzucił Eddie.
Wszyscy wybuchliśmy głośnym śmiechem
- Dobra to jak śpimy ? - zapytała Rose

- Bella i Sarah śpią ze mną - wyrzuciła jak z karabinu Bree
- Dobra więc, Rose i Cami śpicie u mnie - powiedziała Alice
- Adam zapraszam - powiedział Eddie
- Jasper, Luke ja was przygarnę - powiedział Emmet
- Jak zapalisz w moim pokoju to cię wyrzucę - ostrzegł Adama Edward.
Wszyscy wyszli, zostałyśmy tylko we trzy.
- To jak śpimy ? - zapytała Sarah
- Łóżko jest wystarczająco duże, zmieścimy się we trzy - stwierdziła Bree
Przebrałyśmy się w piżamy i położyłyśmy do łóżka. Bree miała racje zmieściłyśmy się, ale było ciasno. Zasnęłyśmy po kilku minutach.

_______________________________________________________
Proszę o komentarze :)








4 komentarze:

  1. Hej =)
    Na wstępie chciałabym raz jeszcze podziękować za komentarz na moim blogu o Alyssy Cullen. Bardzo cieszę się, że zaintrygowała Cię moja historia.
    Byłam ciekawa, zwłaszcza kiedy zauważyłam, że sama prowadzisz bloga. Nie przepadam za Bellą i Edwardem jako parą, ale przeczytałam kilka rozdziałów, tym bardziej, że masz bardzo lekki styl. No cóż... Nie jest źle i widzę, że się rozwijasz, ale i tak trochę rozczarowałam się po wstępie, który zapowiadał zupełnie inną wersję wydarzeń. Nie miałam takiego wrażenia, a przynajmniej nie po pierwszych rozdziałach, które wydawały mi się... inaczej pisaną wersją książki.
    Och, sama nie masz tego wrażenia? Bella przyjeżdża do ojca, by zapewnić matce swobodę przy wyjazdach jej ojczyma. Oczywiście Renee oponowała, ale Isabella się uparła i już. Charlie nie ma dla córki czasu, bo pracuje, ale oczywiście rekompensuje jej to, już po przyjeździe prezentując córce samochód. Bella zaczyna uczęszczać do szkoły i oczywiście – po zapoznaniu się z Mike'm, Angelą i całą paczką – w stołówce zauważa Edwarda, po czym ląduje z nim w jednej ławce na lekcji biologii. Och, szlag, dlaczego to zawsze musi być biologia?
    Dopiero od niedawna przejęłaś sprawy w swoje ręce i chwała Ci za to, ale... Mało opisów. Postacie wydają się trochę bezbarwne, a sceny grupowe wychodzą średnio. Idealizujesz Edwarda i Bellę, chociaż przynajmniej nie omijają się szerokim łukiem, jak to miało miejsce u Meyer. Cullenowie są też bardziej otwarci na ludzi ze szkoły i to dobrze, ale... Dlaczego mam wrażenie, że czytam o normalnych dzieciakach, na dodatek z gimnazjum, a nie szkoły średniej?
    Zauważyłam też kilka błędów czysto logicznych. Składka po pięć złotych... Mieszka z Forks, stan Waszyngton, USA na dodatek. Nie przeniosłaś akcji do Polski, więc jakie "5 zł"?! Co więcej, w opowiadaniach liczebniki zapisujemy słownie, żadnych liczb. Również skróty "rozmawialiśmy itp." są po prostu niedopuszczalne. Popracuj na stylem, dodaj opisy i nie wyręczaj się filmikami, bo to Ty masz wpłynąć na wyobraźnię czytelnika w taki sposób, bo zobaczył to, co próbujesz mu przekazać. Zastanów się nad tym,a na pewno będzie o wiele lepiej =)
    Mam nadzieję, że nie masz mi za złe tego komentarza. Wiem, że zwłaszcza na początku przygody z pisaniem ważne są uwagi i wskazówki, które pomagają ulepszyć warsztat. Posiedź nad opisami, dialogami, postaciami... Zaplanuj sobie coś własnego, wyjątkowego i pisz. Ja będę śledzić opowiadanie, bo wierzę, że z rozdziału na rozdział będzie już tylko lepiej ;)
    Pozdrawiam i życzę weny,
    Nessa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, zapomniałabym. Często gubisz kropki po zdaniach. Kropki, znaki zapytania, wykrzykniki... To bywa dość uciążliwe, kiedy się czyta. Tak samo jest w przypadku narracji, kiedy to nagle przechodzisz z czasu przeszłego na teraźniejszy, tak jak tutaj: "- I ty mówisz że nie umiesz śpiewać kłamco ! - Oskarżycielsko powiedział Adam. Wiem że żartuje." Och, swoją drogą, kilka przecinków też by nie zaszkodziło ;) Naprawdę, takie drobiazgi mają ogromne znaczenie, a już na pewno sprawiają, że tekst staje się bardziej czytelny i przyjemny w odbiorze.

      Nessa

      Usuń
    2. Dzięki tego mi było trzeba. Wezmę sobie twoje rady do serca :) Co do początku umyślnie napisałam go jako tako zgodnie z książką, postanowiłam bardzo luźno jej się trzymać. Wiele moich błędów wynika z autokorekty w telefonie na którym jestem czasami zmuszona pisać. Nie żebym się usprawiedliwiała ale tak jest.

      Usuń
    3. Nie ma sprawy. Bardzo cieszy mnie to, że moje uwagi okazały się jakkolwiek praktyczne. Wiem co to znaczy początek z pisaniem i jak wtedy cenne są dłuższe opinie. Przynajmniej ja uczyłam się właśnie na takich :)
      Pisanie na telefonie. Nic więcej dodawać nie musisz, bo sama większość moich rozdziałów piszę na iPodzie, a wyczyny słownika znam od podszewki. Rozumiem doskonale.
      No nic, czekam na nn :)

      Nessa

      Usuń