sobota, 31 października 2015

Rozdział 10

                                                                 ~ Bella ~

 Jeszcze nigdy w życiu nie jechałam tak szybko. Domy rozmazywały mi się przed oczami. Moim celem był jedynie jak najszybszy dojazd do szpitala. Nie mogłam dogonić swoich myśli... Czemu się na nich obraziłam ? To była durnota, tylko się o mnie martwili a ja na nich naskoczyłam. Głupia, głupia, głupia !!! Nie, stop, skup się na drodze bo zaraz nie będziesz jechała samochodem tylko karetką.
 W końcu dojechałam na miejsce. Wbiegłam do środka i od razu ruszyłam do recepcji. Oczywiście tradycja: "Pani z rodziny ?". I tak oto musiałam działać na własną rękę. Na szczęście spotkałam Sarah.
- Sarah, proszę powiedz mi gdzie jest Edward. - Błagałam ją. Byłam gotowa upaść na kolana.
- Chodź. - Pociągnęła mnie za rękę do windy. - Ed jest w ciężkim stanie, nie wiadomo jak to się skończy. - Powiedziała z ponurą miną.
- Co mu jest ?
- Nie wiem tego, zapytaj Adama albo Alice.
- Jesteś dziewczyną Adama i o nic się go nie zapytałaś ?
- Pytałam się, ale nic mi nie powiedział.
Wyszłyśmy z windy. Pod ostrym dyżurem stali Adam, Haleowie i Cullenowie. Matka Eda płakała. Podeszłam do nich razem z Sarah, i ze skruchą w głosie zwróciłam się do Alice i Emmeta.
- Bardzo was przepraszam, tak głupio się zachowałam...
- Nic się nie stało. - Odpowiedzieli mi.
Staliśmy tak bardzo długo, wpatrując się w drzwi ostrego dyżuru.
- Czemu... - Zapytałam ale mi przerwano.
- Eddie czuł się dobrze nie wiem czemu znowu... - Mama Eda powiedziała do mnie, ale nie zdążyła skończyć zdania bo zaniosła się większym płaczem.
  Nie zapytałam się o nic więcej, wiedziałam że to nie jest najlepszy moment.
- Bello, wracaj do domu twój ojciec pewnie się o ciebie martwi. - Przerwał ciszę doktor Cullen.
- Myślę że mogę zostać jeszcze trochę. - Mówiąc trochę mam na myśli długo.
Zostałam i dalej nie mieliśmy wiadomości o stanie Edwarda. Na korytarzu panowała grobowa cisza. Byliśmy zbyt przejęci żeby rozmawiać. Tata Eda też nic nie wiedział o jego stanie, mimo że był tu lekarzem. Jasper i Rosalie wyszli najwcześniej ze szpitala, musieli dokończyć projekt na jutro, niechętnie odeszli. Kiedy zaczęłam robić się śpiąca spojrzałam na zegar. Była dwudziesta trzecia. Powinnam już iść, ale nie chciałam. Nagle odezwał się pan Cullen.
- Emmet, Alice, Bree jedźcie już, mama was zawiezie, Bello też jedź z nimi.
- Ale...
- Zadzwonię do ciebie jakby coś się wydarzyło - Powiedział doktor Cullen. - Do was też. - Spojrzał na Adama i Sarah.
Nie miałam siły się sprzeczać, więc kiedy tylko Cullenowie wstali podążyłam za nimi. Mama Edwarda poprosiła o klucze od mojego samochodu bo sama przyjechała ze swoim mężem. Po dwudziestu minutach byłam w domu. Nie mogłam spać, męczyłam się w łóżku dobre kilka godzin. Cały czas myślami byłam przy Edwardzie i to spędzało mi sen z powiek. Postanowiłam nałożyć słuchawki na uszy i wsłuchana w melodię piosenki nie wiem kiedy odpłynęłam.

6 komentarzy:

  1. Hej =)
    Aj, aj... Przeciągasz xD Ha, mam nauczkę, żeby sama wyzbyć się tego nawyku. Intrygujący, ale przy tym jak bardzo uciążliwy, jeśli jest się po drugiej stronie, tudzież czytającym.
    Co z tym Edwardem? Bella się przejęła i to widać, ale to dobrze. Tyle dobrego, że przestała zachowywać się jak dzieciak, tym bardziej, że naprawdę nie miała powodów do tego, żeby zachowywać się w taki sposób. No cóż, teraz to już nie ma znaczenia, zresztą nie pozostaje nic innego, jak czekać na kolejny rozdział.
    Wszystko pięknie, ale mała uwaga do zapisu dialogów. Jeśli po wypowiedzi wstawiasz czasownik opisujący czynność mówienia (powiedział, wykrzyczała, odpowiedzieli, zawołali, sarknął, warknął itp.), nigdy nie dajesz kropki po wypowiedzi, a po myślniku czasownik zaczyna się z małej. Na przykład:
    - Jedź do domu - powiedział naglącym tonem.
    Niby nic, ale bardzo korzystnie wpływa na czytelność tekstu ;)
    No nic, pozdrawiam i życzę weny (oraz czasu ^^).

    Nessa

    OdpowiedzUsuń
  2. czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie możesz kojarzyć ;) Z chęciom czytam twojego bloga! Nie jest nudny jak niektóre! To całkiem inna historia! Już wyłapałam kilka książek innych u Ciebie :) Czy Ed jest z Gwiazd naszych wina??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chęciom chęciom chęciom chęciom chęciom chęciom...
      Przepraszam, musiałam ;-; Ludzie, ja was proszę, słownik nie gryzie, zwłaszcza przy prostych słowach. Chęciom to można pomóc, ale czyta się z CHĘCIĄ!

      Nessa

      Usuń
  4. Mnie możesz kojarzyć ;) Z chęciom czytam twojego bloga! Nie jest nudny jak niektóre! To całkiem inna historia! Już wyłapałam kilka książek innych u Ciebie :) Czy Ed jest z Gwiazd naszych wina??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, Ed nie jest z "Gwiazd naszych wina", cały pomysł na to opowiadanie powstał kiedy pomyślałam co by było gdyby wszyscy byli ludźmi, i postanowiłam podesłać trochę problemów. :) (Wiem kogo możesz kojarzyć, jak pisałam rozdział z ich udziałem to miałam małego bzika na ich punkcie ;) ale to były tylko postacie, natomiast jedyne książki które mi czasami pomagają przy tym opowiadaniu to "Saga Zmierzch")

      Usuń