Noc była okropna, nie musiałam być jak zwykle budzona przez budzik. Ubrałam się i zeszłam na dół zjeść śniadanie. Charliego nie było, na stole leżała kartka:
Musiałem pojechać wcześniej do pracy, wrócę wieczorem i nie zapomnij zamknąć domu.
Charlie
Obok leżał klucz. Czyli po szkole czeka mnie kilka godzin pięknej samotności. Na śniadanie zjadłam płatki z mlekiem, i w ciepłej kurtce wyszłam z domu. Było okropnie zimno, mżyło wszędzie było błoto i wszystko spowijała cienka mgła. Wsiadłam do samochodu i dzięki Bogu było tam ogrzewanie. Mam wrażenie że jadę wieczność, mokre drogi i do tego muszę się rozglądać za szkołą. Kiedy wreszcie ją znajduję nie mogę uwierzyć, tak bardzo się różni od szkoły w Phoenix. Przede wszystkim nie ucieszył mnie fakt że są dwa budynki. Teraz problem który wybrać. Stoję i gapię się jak jakaś idiotka, kiedy podchodzi do mnie dziewczyna w okularach.
- Cześć jestem Angela.
- Bella
- Ty jesteś córką komendanta, tak ? Szukasz sekretariatu ?
- Noo...
- To tam.
Angela pokazała mi budynek po mojej lewej stronie.
- Muszę już iść na lekcje, do zobaczenia !
- Cześć.
Weszłam do środka i na szczęście widzę rozpiskę, i już wiem że czekają na mnie schody...
- Ty pewnie jesteś Isabella Swan - Na wstępie powitała mnie sekretarka. Nie cierpię swojego pełnego imienia.
- Bella
- To twój plan lekcji. Poczekaj, znajdę kogoś kto cię oprowadzi.
Nie było jej dłuższą chwilę. Przyprowadziła chłopca, blondyna o sympatycznej twarzy.
- To jest Mike Newton, jesteście w jednej klasie pokaże ci co i jak.
Pierwszą mieliśmy chemię, nie lubię tego przedmiotu, kiedyś moja koleżanka Marica podpaliła mi na nim włosy...
- Więc jesteś córką komendanta Swana, Isabellą.
- Bellą
- Twoje pełne imię bardziej mi się podoba - uśmiechnął się szelmowsko.
Czy on ze mną flirtuje ? Na szczęście rozległ się dzwonek i ruszyliśmy na lekcję. I się zaczęło: przedstaw się, opowiedz coś o sobie... na każdej lekcji ta sama śpiewka.
Nie źle, zgubiłam Mika. Chodzę w nosem w mapce kiedy na coś wpadam i się przewracam.
- Nic ci się nie stało - powiedział blondyn na którego wpadłam.
- Nic, dzięki
- Jestem Jasper, a to moja siostra Rosalie - Pokazał na blondynkę która podeszła do nas w tej chwili. Była naprawdę ładna a jej brat przystojny.
- Bella
- Bella tu jesteś szukałem cię !!! - nie wiadomo skąd pojawił się Mike.
- Cześć Hale - zwrócił się do Jaspera.
- Cześć Newton. - Odpowiedział mu i odszedł
- Wy się chyba nie lubicie z Jasperem ?
- Yyyy...wytłumaczę ci później, chodź na stołówkę.
Wziął mnie za rękę i ciągnął za sobą, jakby się bał że mu ucieknę.
- Część, to Bella - Przedstawił mnie czwórce swoich przyjaciół i zaskoczona zobaczyłam tam Angele
- Bello to Jessica, Lauren, Eric i Angela. - Z uśmiechem przywitali się ze mną wszyscy, oprócz Lauren która miała minę która bardzo mi się nie podobała.
- Kto siedzi z rodzeństwem Hale ?
---------------------------------------------------------------------------------
Czekam na komy i dziękuję Ci Belive, gdyby nie ty ten rozdział by się nie pojawił w najbliższym czasie, nawet nie wiecie jak takie komentarze motywują, dlatego proszę jak ktoś to czyta niech zostawi chociaż mały komentarz. Będzie kilka takich spokojnych rozdziałów ale potem... zresztą sami zobaczycie :)
Czekałam na ten rozdział ! Bardzo mi się podobał , tylko szkoda , że taki krótki .
OdpowiedzUsuńPozdrawiam .