Forks. Ponure miasteczko gdzie jest zimno i non stop pada. Nie lubię takiego
klimatu lubię ciepło Phoenix, ale zdecydowałam się zamieszkać w tym miasteczku
dla mamy. Phil mój ojczym jest bejsbolistą i do tej pory kiedy on podróżował,
mama zostawała ze mną w domu i wiedziałam że nie jest tym faktem szczęśliwa,
ale teraz ja zamieszkam u mojego taty Charliego.
"Bello pamiętaj, nie musisz tego robić" mówiła mi chyba ze sto
razy kiedy wyjeżdżałam. Teraz jadę policyjnym radiowozem mojego taty do swojego
nowego domu. Charlie i ja właściwie nie wiele rozmawiamy w trakcie drogi,
głównie to pyta mnie o samopoczucie, jak minął lot itp.
- Bells mam dla ciebie prezent.- powiedział Charlie kiedy wyszliśmy z radiowozu
na podwórko.- Tylko zamknij oczy.
Co mam do stracenia. Zamykam więc oczy, ale Charlie dla pewności zawiązuje
je chustą. Czuję że idę po betonie a kiedy tata otwiera drzwi czuję
charakterystyczny zapach benzyny i już wiem jaki to prezent. Tata zdejmuje
chustę i widzę samochód nie najnowszy ale samochód. Skąd wziął na niego
pieniądze?! Mam nadzieję nie wziął kredytu !
- Dziękuję... nie trzeba było...
- Daj spokój, przecież nie będę cię woził do szkoły radiowozem, a poza tym
większość dzieciaków ma swoje samochody więc czemu ty masz być gorsza. -
Przerwał mi tata
- Ale...
- Już wszystko załatwione zwrotów nie ma.
- Nie zadłużyłeś się prawda ? – Rzuciłam groźnie
- Nie. Odkupiłem go od Billego
- Dziękuję. – Rzuciłam się ba szyję dla Charliego.
- Przestań bo mnie udusisz Bells.
Razem weszliśmy do domu i od razu widzę że nic się nie zmieniło od mojej
poprzedniej wizyty.
-Kupiłem pizzę zaraz ją wstawię do piekarnika, wytrzymasz 10 minut ?
- Wytrzymam
- Twój pokój jest tam gdzie zawsze, dasz radę wnieść sama swoje bagaże? Bo
jak ja odejdę od piekarnika to nie będziemy jeść pizzy tylko węgiel.
- Dam sobie radę
Nie mam dużo bagażu, głównie ciuchy ale i tak robię dwa kursy po schodach.
Mój pokój jest taki jak zapamiętałam błękitne ściany drewniana podłoga, ale widzę
też nowe biurko i komputer, ciekawe czy ma dostęp do Internetu… ciekawe czy tu
jest wi-fi ! Trochę czasu zajęło mi rozpakowywanie się i kiedy zawołał mnie
Charlie byłam naprawdę głodna.
- Jutro pójdziesz do szkoły, zapisałem cię już do miejscowego liceum –
Powiedział tata między kęsami pizzy
- Super
Tylko na tyle mnie stać. Trochę się boję pierwszego dnia w nowej szkole
nikogo tam nie znam a mój jedyny kumpel Jacob uczy się chyba w szkole w La Push,
indiańskim rezerwacie… Położyłam się
spać dość wcześnie, bo wiem że jutro będzie ciężki dzień, ale i tak długo nie
mogę zasnąć.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział przy nudny... ale to dopiero wstęp, w drugim będzie ciekawiej. Proszę o komentarze :)
Merida
Hejj :) Widziałam twój komentarz na moim blogu więc wpadłam ;) Szczerze mówiąc , nie jestem fanką Zmierzchu , ale do serii nic nie mam więc myślę , że będe tu zaglądać . Co do rozdziału to zaczęło się na razie niepozornie i mam nadzieję , że następny rozdział dodasz jak najszybciej :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)